Kolejna obiecana ustowa nowość, tym razem stainobalsam Just Bitten Kissable Revlon. Strasznie byłam ciekawa tego produktu, więc przełknęłam jakoś cenę i mam. Długo zastanawiałam się nad odcieniem, w końcu wybór padł na chyba najbardziej bezpieczny, czyli naturalnie wyglądający HONEY.
Revlon, Just Bitten Kissable Balm Stain, Honey
Just Bitten Kissable Balm Stain ma formę grubej kredki z wykręcanym sztyftem. Ładny przedmiot Skuwka nie spada sama, nie ma więc obaw, że balsam otworzy się w torebce i zbierze wszystkie obecne tam paprochy. EDIT: niestety napisy szybko ścierają się z opakowania.
Przeraziłam się, kiedy otworzyłam kredkę w domu i powąchałam, bo ma lekko
mentolowy zapach, czego w produktach do makijażu i pielęgnacji ust nie znoszę. Na szczęście smak i zapach wyczuwalne są dosłownie przez chwilę i szybko się ulatniają.
Balm Stain jest naprawdę łatwo nałożyć na usta. Nie wymaga takiej precyzji jak pomadka, nie jest mokry jak błyszczyk. Na ustach daje lśniące wykończenie z lekkim kolorem, bardzo całuśne. Tutaj jednak muszę podkreślić ważną rzecz: ponieważ to stain, podobnie jak w przypadku Shine Caresse L'Oreal, o których pisałam niedawno, ostateczny kolor zależy w pewnym stopniu od naturalnej pigmentacji ust. Zauważyłam też, że po paru minutach od aplikacji kolor ciemnieje i staje się trochę żywszy niż bezpośrednio po aplikacji.
Trwałość mnie naprawdę satysfakcjonuje. Stopniowo zjada się lśniąca warstwa, ale na ustach pozostaje jeszcze przez pewien czas barwnik. Po jakiś czterech godzinach (lub nieco wcześniej, jeśli się coś je) dobrze jest nałożyć kolejną warstwę, żeby zapobiec tworzeniu się bledszych placków stainu. Niemniej, jeśli nie ma się możliwości poprawek, tragedii nie ma. Właściwie moje jedyne, pomijając cenę, zastrzeżenie dotyczy właściwości nawilżających, które mogłyby być większe, nie jest to do końca balm.
Gdyby nie cena, chętnie sprawiłabym sobie jeszcze jakiś odcień, bo to naprawdę udany produkt.
Trwałość mnie naprawdę satysfakcjonuje. Stopniowo zjada się lśniąca warstwa, ale na ustach pozostaje jeszcze przez pewien czas barwnik. Po jakiś czterech godzinach (lub nieco wcześniej, jeśli się coś je) dobrze jest nałożyć kolejną warstwę, żeby zapobiec tworzeniu się bledszych placków stainu. Niemniej, jeśli nie ma się możliwości poprawek, tragedii nie ma. Właściwie moje jedyne, pomijając cenę, zastrzeżenie dotyczy właściwości nawilżających, które mogłyby być większe, nie jest to do końca balm.
Gdyby nie cena, chętnie sprawiłabym sobie jeszcze jakiś odcień, bo to naprawdę udany produkt.
Skład: HYDROGENATED POLYISOBUTENE, BIS-DIGLYCERYL POLYACYLADIPATE-2, SQUALANE, BIS-BEHENYL/ISOSTEARYL/PHYTOSTERYL DIMER DILINOLEYL DIMER DILINOLEATE, POLYETHYLENE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, TRIISOSTEARIN, DIISOSTEARYL MALATE, CERA MICROCRYSTALLINA ((MICROCRYSTALLINE WAX) CIRE MICROCRISTALLINE), TRIMETHYLOLPROPANE TRIETHYLHEXANOATE, PENTAERYTHRITYL TETRAETHYLHEXANOATE, POLYAMIDE-3, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, PROPYLENE CARBONATE, PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE, MENTHA PIPERITA ((PEPPERMINT) OIL (MENTHA PIPERITA OIL), LIMONENE, SORBIC ACID, MAY CONTAIN/PEUT CONTENIR [+/-: MICA, TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), IRON OXIDES (CI 77491, 77492, 77499), RED 7 LAKE (CI 15850), RED 27 (CI 45410), BLUE 1 LAKE (CI 42090), YELLOW 5 LAKE (CI 19140), RED 6 (CI 15850), ORANGE 5 (CI 45370), RED 21 (CI 45380), RED 33 (CI 17200), RED 28 LAKE (CI 45410), MANGANESE VIOLET (CI 77742)].
Próbowałyście? Jakie macie wrażenia?
Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.
Bardzo ładny kolor. Na twoich ustach prawie wszystkie kolory prezentują się ślicznie ;)
OdpowiedzUsuń"Prawie" robi wielką różnicę :-D
Usuńgdyby nie cena chetnie bym wyprobowala:)
OdpowiedzUsuńCena jest niesympatyczna :-(
UsuńAle widziałam na allegro w dużo niższej cenie. Tylko, czy to podróbka, niestety nie wiem :(
UsuńNa razie mam zapasy produktów do ust,ale pewnie za jakiś wypróbuję to cudo,bo mnie kusi:)
OdpowiedzUsuńKolor jest naprawdę bardzo ładny! :)
OdpowiedzUsuńDlatego jak już, to tylko w promocji, najlepiej -40% w Hebe. ;)
OdpowiedzUsuńNie denerwuj mnie, nie ma u mnie Hebe :(
Usuńno właśnie... dlaczego w Krakowie nie ma Hebe ;/
Usuńsmuteczek kuuuuuuurrdeeee !!! :(
UsuńI NEW LOOKa też :(
a takie miasto ..królewskie
Spoko, u mnie nie ma pieniędzy :<
Usuń;)
Mamibecia, smuteczek i wkurzonko....
UsuńTeż go kupiłam, ten sam odcień :)
OdpowiedzUsuńI jakie wrażenia?
UsuńBardzo mnie ten produkt kusi, ale cena niestety nie zachęca, a ja wyjątkowo nie lubię wydawać za dużo pieniędzy na produkty do ust.
OdpowiedzUsuńCena zniechęcająca mocno. W ogóle Revlon to droga marka, nawet Amerkanki się na to skarżą.
UsuńKurczę czaiłam się na ten kolor ale jak się w końcu wybrałam to akurat już go nie było :( teraz jeszcze bardziej żałuję bo wygląda na tobie świetnie :)
OdpowiedzUsuńNa pewno jeszcze upolujesz!
UsuńJa kupiłam Cherish Devotion, zobaczymy czy nie będzie wchodził w zagłębienia :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem tego koloru!
UsuńChciałabym kupić, ale mięta/mentol w kosmetykach do ust bardzo mnie podrażnia :(
OdpowiedzUsuńTu olejek miętowy jest dość daleko w składzie, ale chyba lepiej nie ryzykować, jeśli źle reagujesz.
UsuńŚwietnie się prezentuje na ustach:)
OdpowiedzUsuńWygląda ciekawie, dość mokra, jak na kredkę :) Kolor delikatny, nie skusiłabym się jednak, wolałabym coś tańszego :)
OdpowiedzUsuńKusi mnie, ale ten zapach mnie odrzuca..
OdpowiedzUsuńNa szczęście szybko znika.
UsuńKolor fenomenalny :) jednak cena trochę wysoka
OdpowiedzUsuńNie masz Hebe, ale masz inne drogerie, a u mnie nic a nic.
OdpowiedzUsuńPodobne kredki wypuścił ostatnio Oriflame i może od nich się skuszę.
No tak, narzekam, a mogłoby być gorzej... Ciekawe kto z polskich producentów podłapie ten trend kredkowy :-)
UsuńŚwietnie wygląda na ustach :)
OdpowiedzUsuńniestety nie próbowałam ;( ale widzę, że daje bardzo ładny efekt ;D
OdpowiedzUsuńŚliczny kolor! Chociaż krucho u mnie z kasą, chyba sie skusze.
OdpowiedzUsuńJest to ciekawy produkt który bardzo lubie :)
OdpowiedzUsuńCzaiłam się na niego w promocji hebe, ale to i tak dla mnie za drogo.
OdpowiedzUsuńbardzo ładnie i naturalnie prezentuje się na ustach, nie wiem czy się skuszę boję sie ryzykować ponieważ naturalnie mam dość ciemny kolor ust i rzadko która pomadka /produkt do ust ładnie na nich wyglada niestety :)
OdpowiedzUsuńjeśli masz ochotę zapraszam Cię na mojego początkującego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli mnie odwiedzisz :)
www.whitemakeup.blogspot.com
Ładnie się prezentuje :)Zresztą.. na Twoich ustach większość produktów wygląda korzystnie :D
OdpowiedzUsuńChcę go,tylko w bardziej soczystym kolorze:)
OdpowiedzUsuńPięknie ;) Usta wyglądają bardzo naturalnie ale i ładnie ;) Na pewno się skusze kiedyś ;)
OdpowiedzUsuńkolejna rzecz idealna dla mnie :)
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu mam na niego ochotę :)
OdpowiedzUsuńTen kolor świetnie prezentuje się na Twoich ustach. Ja mam ochotę na fiolet, który swego czasu prezentowała na blogu Hexx. Aczkolwiek nigdy nie mogę trafić na tę wersję kolorystyczną. Może w końcu mi się poszczęści;)
OdpowiedzUsuńTeż kupiłam dwa i właśnie wystraszył mnie ten mentol bo nie znoszę go ale tutaj jest minimalny.
OdpowiedzUsuńNa szczęście :)
UsuńBardzo lubię Just Bitten Kisseable, towarzyszy mi praktycznie codziennie od momentu, kiedy go kupiłam. Strasznie żałuję, że nie miałam czasu pojechać do Hebe w piątek i zaopatrzyć się w kolejny kolor :(
OdpowiedzUsuńMiałam się skusić na promocję w Hebe ale jednak cena nie przyjemna, ale skusiłam sie na masełko z którego jestem mega zadowlona :)
OdpowiedzUsuńMam dwa masełka i uwielbiam je :)
UsuńKusi mnie ten produkt ;) A jak zobaczyłam jak pięknie wygląda na Twoich ustach to jeszcze bardziej :)
OdpowiedzUsuńGenialny efekt! Muszę się na niego skusić :)
OdpowiedzUsuńp.s masz śliczne usta :)
Śliczny kolorek, chyba się skusze :)
OdpowiedzUsuńPs. Bardzo fajny blog, będę zaglądać częściej- obserwuje :)