To nie jest post, o rzeczach, które chciałabym mieć. To moja osobista lista życzeń i zażaleń wobec firm kosmetycznych i sklepów. Kolejność przypadkowa.
Chciałabym...
1/ żeby kosmetyki były zaplombowane, żebym miała pewność, że nikt przede mną się do nich nie dobierał. Niektóre marki o to dbają (podobają mi się zabezpieczania produktów Sephora), inne wcale, a na obsługę sklepów nie ma co liczyć, bo sama potrafi kosmetyki otwierać.
2/ żeby daty produkcji kosmetyków kolorowych nie były kodowane. Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć dlaczego data nie jest zapisywana normalnie?
3/ żeby lakiery do paznokci produkowano w mniejszych pojemnościach, a idealnie byłoby, gdyby do wyboru były dwie wielkości opakowań. Mam sporo lakierów i po prostu nie zużywam tych 12-15 ml, nawet jeśli dany lakier bardzo lubię. Nie obraziłabym się też o małe tubki kremów do rąk –maksymalnie 30 ml, takie akurat do torebki.
4/ żeby kremy były pakowane we flakoniki z pompką, a nie w słoiczki. Kontakt z tlenem niszczy składniki aktywne. Swoją drogą podobno to konsumentki są przyzwyczajone do słoiczków.
5/ żeby obsługa w drogeriach, perfumeriach i aptekach była lepiej przeszkolona i orientowała się w ofercie swojego sklepu i właściwościach konkretnych produktów. Bywa z tym kiepsko, a kiedy chodzi o kosmetyki kolorowe często wręcz tragicznie. Mam dość tego, że próbuje mi się wcisnąć podkłady o kilka tonów za ciemne (jeśli chcecie mogę opowiedzieć parę anegdot na ten temat...), albo róże w odcieniu cegły.
6/ żeby producenci kosmetyków do makijażu zauważyli, że wśród Polek mnóstwo jest bladziochów, które też chcą kupować podkłady i kremy tonujące.
7/ żeby było więcej fajnych promocji... 2 w cenie 1 itd.
8/ żeby można było zwrócić produkty, które się nie sprawdzają, albo nie zostały dobrze dopasowane (podkłady!). Wydaje mi się to jednak nierealne w polskich warunkach.
9/ żeby na wyprzedażach w perfumeriach nie wystawiano produktów, którym upływa termin ważności (a datę produkcji trzeba najpierw rozkodować, żeby poznać wiek kosmetyku...).
10/ żeby w sklepach i aptekach dawano bez grymaszenia próbki produktów. To nie ofiarowywany z wielką łaską prezent, tylko materiał reklamowy. Wiele razy zdarzyło mi się kupić coś, o czym wcześniej nie myślałam właśnie dlatego, że spodobała mi się próbka.
11/ żeby wspomniane wyżej próbki produktów nie były próbkami podkładu w odcieniu dla mulatek, bo to nie zachęca mnie do kupna.
12/ żeby ochrona w sklepach była bardziej dyskretna. Mam świadomość, że zabezpieczenia i firmy ochroniarskie to konieczność, bo ludzie kradną. Smutne, ale prawdziwe. Natomiast ochroniarz łażący krok w krok za klientem to skuteczny sposób na zniechęcenie do zakupów.
Jestem pewna, że o czymś zapomniałam i pewnie będę musiała dopisać...
A Wy jakie macie swoje własne życzenia i uwagi?
Napiszcie w komentarzu!
Blogerki, jeśli macie ochotę, potraktujcie temat jako TAG (możecie śmiało skopiować grafikę).
Napiszcie w komentarzu!
Blogerki, jeśli macie ochotę, potraktujcie temat jako TAG (możecie śmiało skopiować grafikę).
Podziel się!
Może zrobię to w formie tagu :)
OdpowiedzUsuńMam identyczne odczucia jak Ty :) Ochroniarz chodzący po Rossmannie krok w krok trochę odstrasz :D
U mnie w aptece dają próbki w duuużej ilości.
o jak tak szczerą prawdę napisałaś i marzenie nie jednej konsumentki ;)
OdpowiedzUsuńo matko, dokładnie;o
OdpowiedzUsuńOj tak ochroniarze podejrzliwie na mnie patrzą gdy oglądam więcej niż 5 minut kolorówkę. Pewnie według nich powinno się wejść, wziąć z półki i wyjść. Każdy kto zachowuje się inaczej i zbyt długo ogląda jakąś rzecz pewnie tylko czeka na okazję, żeby ją schować za pazuchę ;)
OdpowiedzUsuńA jeszcze, nie daj Boże, telefon zadzwoni i musisz go z torebki wygrzebać... Moja mama skarży się, że kiedy sięga do torebki po okulary (chce przeczytać opis na opakowaniu) to od razu ma na karku ochroniarza.
UsuńMnie również to przeszkadza, jedna jestem wyrozumiała. Może dlatego,że sama prowadzę firmę i borykam się z problemem kradzieży... Co prawda branża zupełnie inna, ale wierzcie mi,że ludzie połaszą się nawet na największą pierdołę za 10 groszy... Myślę więc,że podejście ochrony będzie inne dopiero kiedy społeczeństwo się zmieni! A do tego baaaardzo daleko, jeśli w ogóle kiedykolwiek nadejdzie.
UsuńZgadzam się z tobą chyba we wszystkich punktach, chyba najbardziej jednak jeżeli chodzi o podkłady dla mulatek ;-).
OdpowiedzUsuńA tak serio, to bardzo ważne jest to co piszesz o plombowaniu kosmetyków, ciągle trafiam w sklepie na podkłady, których ktoś musiał już spróbować... Chyba tylko w USA w drogeriach spotkałam się z fabrycznym foliowaniem większości kosmetyków.
Poza tym wkurza mnie, gdy w każdej kolejnej(!) drogerii pytam o kosmetyki MIYO to każda z ekspedientek patrzy na mnie jakbym jej strzeliła koreańską nazwą co najmniej. Czy one blogów nie czytają? :D
OdpowiedzUsuńNie czytają. W ogóle nie są w niczym zorientowane. Ostatnio słyszałam jak pani klientce proszącej o kryjący podkład polecała BB Maybelline...
UsuńO ludzie! :D to jej poleciła :)
UsuńNo ok ale jak można pytać o kosmetyki MIYO w Douglasie ?? Wczoraj pani jakaś pytała moja koleżankę :) ja znam w Warszawie tylko Jasmin - drogerie a nie perfumerie na trochę innym poziomie ;)
UsuńPysiaPatrysia, wiesz, kiedyś byłam świadkiem jak dwie Amerykanki w Douglasie pytały o Inglota. I co? I mamy Inglota w Douglasie teraz :D
UsuńPodpisuję się pod wszystkimi punktami :-)
OdpowiedzUsuńzgadzam się z wszystkimi punktami.. ! :) a najbardziej ubolewam nad kolorami podkładów...
OdpowiedzUsuńnie wiem czy dopisałabym do tej listy coś jeszcze - pomyślę :)) ale pod Twoimi punktami nie sposób się nie podpisać :(( Mam nadzieję, że kiedyś właśnie tak będzie ;)
OdpowiedzUsuńIdealnie wszystko ujęłaś i chyba nic bym nie dodała. Podpisuję się pod każdym punktem
OdpowiedzUsuńA ja chciałabym, żeby firmy otwarcie deklarowały swoją politykę wobec środowiska naturalnego, zwierząt, wykorzystania kontrowersyjnych substancji chemicznych i niedegradowalnych, długowiecznych opakowań.
OdpowiedzUsuńJakbyś czytała mi w myślach!
OdpowiedzUsuńPodpisuje sie pod probkami z calego serca! Niestety nie jest to tylko problem w Polsce, ale tez na Cyprze...
OdpowiedzUsuńNatomiast u nas bardzo czesto pojawiaja sie promocje 2 w cenie 1, co mnie bardzo cieszy :)
Życzenia idealne, zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie są do zrealizowania ale można iść na kompromis i dobrym pomysłem jest rozprowadzenie tych życzeń na wszystkie blogi :)
OdpowiedzUsuńPodpisuję się wszystkimi kończynami!
OdpowiedzUsuńo yes o yes !
OdpowiedzUsuńMały krem do rąk ostatnio mialam w ręce z L'occitane .
oj tak!
OdpowiedzUsuńa już szczególnie z tymi bladziochami się zgadzam..
Podpisuję się pod Twoimi postulatami rękoma i nogami. Niezwykle ciężko jest znaleźć podkład pasujący bladziochowi. Polskie firmy uważają chyba, że większość Polek to spalone słońcem czerstwe solary, które mają pomarańczowy odcień skóry ;/. Poza tym jestem za pożądnym pakowaniem kosmetyków, tak aby Pani w Naturze czy innej drogerii nie pchały swoich łap do otwierania kosmetyków
OdpowiedzUsuńO tak
OdpowiedzUsuńmniejsze opakowania, mniejsze!
Twoje postulaty pokrywają się z moimi, no może oprócz małych opakowań kremów do rąk, bo z tym nie mam problemu jeśli chodzi o zdobycie czy zakup :)
OdpowiedzUsuńDobry pomysł na potraktowanie tego jako TAG'u :) może do producentów i sklepów zacznie coś w końcu docierać :)
podpisuję się - Panowie z ochrony z Rossmana biją rekordy... wrrr
OdpowiedzUsuńPodpisuję się całościowo :)
Podpisuję się pod tym rękoma i nogami :) i fakt ochroniarze w Rossmannie i w niektórych Sephorach to masakra.
OdpowiedzUsuńchciałabym...
OdpowiedzUsuńaby firmy kosmetyczne zrozumiały, że lepsze jest wrogiem dobrego.
ile razy już tak miałyśmy, że odnalazłyśmy swój Idealny Kosmetyk i po kilku miesiącach ten produkt zostaje całkowicie wycofany lub zostaje zmieniona receptura (zazwyczaj na gorsze)? no właśnie. i tu nie chodzi mi o pojedyncze osoby, tylko całe hordy wielbicielek.
a z resztą się całkowicie zgadzam, zwłaszcza marzeniami na temat zaplombowanych kosmetyków i kremów tonujących dla bladziochów.
O tak! Nie cierpię, kiedy świetny produkt jest "ulepszany" albo jeszcze gorzej: wycofywany!!!
UsuńMam takie same życzenia jak Ty :)
OdpowiedzUsuńco do zaplombowanych produktów: dokładnie! i do tego podają na opakowaniu ile czasu jest dobry do używania po otwarciu, ale ja tak na prawdę nie wiem czy to coś leżało na półce otwarte 2 dni czy miesiąc.
OdpowiedzUsuńlakiery powinny być jeszcze w takich flakonikach żeby się dało bez problemu ożyć kosmetyku z samego dna.
a ja uwielbiam pompki w kremach, żelach, balsamach, podkładach i wszystkim w czym mogą być zastosowane :D
[super post :D]
wiesz co mówią "wishful thinking"
OdpowiedzUsuńAmen!
OdpowiedzUsuńJa bym chciała, żeby wszystkie firmy pisały, czy kosmetyk jest komodogenny, czy nie. Przecież nie muszę znać na pamieć wszystkich składników zapychających......
OdpowiedzUsuńMalta, to akurat sprawa problematyczna, niestety. Składniki, które są uważane za komedogenne nie działają tak na wszystkich i vice versa, te uważane za niekomedogenne mogą u niektórych zapchać pory. Jedyne wyjście to samemu wytropić co nam nie służy i unikać tych składników. U mnie np. to m.in. Cetearyl Alcohol + Ceteareth 20, Cetyl Alcohol, Isopropyl Isostearate, Isopropyl Myristate, Isopropyl Palmitate, Jojoba Oil, a np. gliceryna, na którą wiele osób narzeka, mi nie szkodzi.
UsuńŚwietny post, najbardziej podoba mi się punkt o możliwości zwrotu produktu jeśli z jakiegoś powodu jesteśmy niezadowolone, jak to jest praktykowane w USA...
OdpowiedzUsuńA ja sie z tym nie zgadzam akurat. Kto pozniej taki zuzyty czesciowo produkt kupi? Ja na pewno nie. W takich wypadkach jest to spora strata dla firmy, bo juz widze te hordy "niezadowolonych" klientek ktore potrzebowaly rewelacyjnego podkladu za 200 zl by uzyc raz na wesele corki, czy syna i pozniej oddaja bo "niby im nie pasuje". Przegiecia bylyby na porzadku dziennym ,daltego co do tego podpunktu to jestem 100% przeciwniczka. :)
UsuńSouthgirl, takie otwarte nie wracają do sprzedaży przecież. Nie wiem jak np. w Stanach to działa, ale najwyraźniej działa, skoro wiele sieci daje taką możliwość. A przekręty zawsze się zdarzają. Jeśli ktoś bez prawa do zniżki korzysta z biletów ulgowych to nie jest to argument, żeby ulgowe zlikwidować ;P
UsuńW Stanach zwykle niszczy sie rozpoczete produkty, a zamkniete albo sa przeceniane, albo staja sie testerami.
UsuńWydaje mi sie, ze mozliwosc zwrotu produktu jest fajna nie tylko ze wzgledu na to, ze praktycznie nie ma szansy sie naciac (nie ma problemy typu "boje sie wydac te 50pln/usd, bo moze nie zadziala, albo uczuli"), ale rowniez producent wie, ile osob jego produkt zwrocilo, czyli jaki procent nie byl z produktu zadowolony.
Fajny post! Ja takie male balsamy do rak kupuje zwykle w sekcji podroznej ;) (w Rossmanach chyba tez takowa teraz jest). Co do lakierow - NIGDY nie udalo mi sie jeszcze zuzyc calego lakieru.
Ja bym chciala wiecej testerow. I w Polsce i w Stanach, bo tu tez jest z tym problem w drogeriach. Ostatnio wybieralam roz i czesc byla po prostu napoczeta, pootwierana. Produkt i tak sie marnuje, bo ludzie przychodza i otwieraja, a testera i tak niet.
W sumie chyba bym chciala, zeby producenci przestali mi wciskac kit. Zeby przestali wszedzie pisac, ze produkt odmieni moje zycie, da mi alabastrowa skore i bedzie mi rano buty wiazal. Vide, wysyp drogeryjnych kremow BB, ktore wg producenta, zrobia po prostu WSZYSTKO ;)
Nierealne w naszych warunkach. Mam wrażenie, ze nasze perfumerie dostają po kilka, kilkanaście produktów danego kosmetyku, bo nie ma zbytu. Biedny kraj po prostu.
Usuńniektóre b.fajne błyszczyki można dostać tylko w odkręcanych pojemniczkach. wielka szkoda, bo nie wyobrażam sobie stać na przystanku czy nawet siedzieć w pracy i mazać się paluchem po ustach, a nie zawsze jest czas i miejsce żeby móc iść ręce umyć przed i po aplikacji. każda z nas potrzebuje czasem na szybko nałożyć chociaż cienką warstwę.
OdpowiedzUsuńbardzo podoba mi się Twój blog - dodaję do obserwowanych i pozdrawiam gorąco.
Amen!!! ;)
OdpowiedzUsuńZgadzam się ze wszystkim. !
OdpowiedzUsuńMnie najbardziej denerwuje to, że w każdej drogerii ochroniarze patrzą na mnie jak na jakiegoś złodzieja. Jest to strasznie irytujące.
. ;)
Prawdę powiadasz waćpanno
OdpowiedzUsuńZgadzam się prawie ze wszystkim, od siebie mogę dodać,że brakuje mi testerów w polskich sklepach. Albo wybrane kolory, albo zużyte, albo tak zaschnięte,że nie da się ich sprawdzić. Poza tym dlaczego nie ma testerów produktów pielęgnacyjnych? Przecież zapach, czy konsystencja są również ważne, nie tylko właściwości, o których mogę przeczytać na opakowaniu.
OdpowiedzUsuńPlombujmy kosmetyki, ale wtedy testery są KONIECZNOŚCIĄ!!!!!
Podpisuję się!
OdpowiedzUsuńMnie zawsze denerwują Panie w Sephorze. Zawsze ale to zawsze dostanę próbkę tego samego podkładu w kolorze czekolady. Jestem opalona ale z tym wyglądam jakbym się samoopalaczem krzywo wysmarowała ;D
OdpowiedzUsuńlimetqa.blogspot.com
O i jeszcze, to, że tusze u nas stoją na półkach normalnie, każdy może je odkręcić po kręcić. W Ameryce są wszystko zapakowane... Polskie realia..
UsuńNic do dać nic ująć podpisuje się pod twoją listą wszystkimi 4 kończynami
OdpowiedzUsuńJa mogę się podpisać pod wszystkim :D Dodałabym jeszcze, że mimo wszystko wśród polek też są osoby z ciemną karnacją i wcale nie chcą być pomarańczowe...
OdpowiedzUsuńO tak, zgadzam się! Bardzo ciężko dobrać podkład do oliwkowej cery na przykład. Nie mówiąc już o tym, że osoby z bardzo ciemną karnacją (takie MACowe 55 na przykład) w ogóle nie znajdą nic w polskich sklepach.
Usuńa ja chciałabym, żebyś odpowiedziała na ten TAG http://sauria80world.blogspot.com/2012/07/tag-ulubione-kanay-youtube.html
OdpowiedzUsuńDzięki, muszę się za to w końcu zabrać :)
Usuńidealne podsumowanie ... w 100% popieram
OdpowiedzUsuńPopieram wszystkie punkty poza jednym - o zwrocie nie pasujacych nam kosmetykow, jednak o tym pisalam juz wyzej pod komentarzem Kizi Mizi :)
OdpowiedzUsuńNajgorsi sa Ci ochroniarze, albo obsluga kompletnie nie znajaca sie na swojej ofercie, badz polecajaca to co akurat nie schodzi ;/
Ogromnym problemem w Polsce jest dla mnie brak testerów, które albo nie istnieją albo są rozkradzione. Testery dziwnym trafem są dostępne potem na allegro, podobnie jak próbki. A ja nie mam jak przetestować produktu. Na dodatek jestem narażona na kupienie np wymacanych paluchami cieni, bo skoro testera nie ma, to przecież można macać wszystkie paletki po kolei. Ja jeszcze rozumiem, jakby z jednej klientki sobie zrobiły tester i to ją macały. Ale nie, trzeba wymacać wszystkie. Kiedyś chcąc kupić pewną paletkę np x jej egzemplarzy, jedna jedyna nie była naruszona. I niestraszne klietkom folie i plomby - i tak otworzą kosmetyk.
OdpowiedzUsuńdoskonale rozumiem Twoje zachcianki i sama sie podnimi podpisuje. polityka zwrotow taka jak w usa to niestety chyba nieosiagalne marzenie wielu polek...
OdpowiedzUsuńWedług mnie z ochroną najgorzej jest w Sephorze, wręcz nie lubię tam wchodzić z tego powodu.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się Twoja lista. Gdyby ludzie mieli większe oczekiwania i nie zadowalali się wszystkim, co im wciskają może coś zaczęło by się zmieniać na lepsze. Bo po co podnosić standardy, skoro i tak kupią wszystko co rzucone na taśmę?
Chciałabym tego co Ty.. :)
OdpowiedzUsuńnormalnie Z UST MI to wyjęłaś :)) podpisuję się obiema łapkami pod tym co napisałaś!!
OdpowiedzUsuńdobrze mowisz :)
OdpowiedzUsuńczytam i nucę piosenkę: "Chciałabym, chciała..." :D
OdpowiedzUsuńOtwieranie kosmetyków z drogeriach... temat rzeka. Podpisuję się pod tym, aby plombowane były wszystkie możliwe. A przy okazji, że przy wszystkich były próbki. I to nie tylko przy kolorówce, ale przy innych produktach też - np. testery maseł do ciała widziałam tylko w
OdpowiedzUsuńw Mediq, a przecież zapach i konsystencja są ważne! Podejrzewam, że np. próbek antyperspirantów nigdy się nie doczekam, a to też dla mnie ważne, bo mają różne mniej lub bardziej przyjemne zapachy.
Lakierów do paznokci nie używam, ale widzę w tym sens i też muszę się zgodzić. Po co komu duże opakowanie, jeśli nie da rady wykorzystać całego produktu? Co do kremów do rąk - widziałam sporo miniaturek, ale i tak wolę swój sposób - czyli mały plastikowy słoiczek z odlewką kremu używanego w domu.
O wciskiwaniu zbyt ciemnych podkładów chętnie posłucham ;) a obsługa powinna być przeszkolona... nie rozumiem, tyle jest blogerek znających się na rzeczy, a idzie się do drogerii i spotyka się kobietę nie znającą podstaw. Gdzie się podzielają profesjonaliści (niekoniecznie z zawodu)?
Podkłady są rzeczywiście ciemne, mi udało się dopasować Inglot, a teraz używam i tak kremów BB (acjatyckich, nie "zachodnich"), ale wiem, że problem jest.
Jeśli chodzi o zwrot kosmetyków - tu raczej jest problem. Co jeśli ktoś zechce po miesiącu oddać krem wyszczuplający, bo nie działa? Wydaje się, że trzeba byłoby podjąć mnóstwo regulacji, a i tak znalazłoby się pełno cwaniaków. Kosmetyk to jednak nie ubranie, które można z powrotem odłożyć na sklepową półkę... Właściwie takie oddawanie ledwo co użytego produktu mogłoby takim czymś skutkować. Raz użyty podkład? Bach do sprzedaży.
Próbek mi jednak bardzo brakuje - i gdyby można było bez problemu dostać próbkę podkładu bez problemu, to i znikłaby kwestia niedopasowania.
Podpisuję się "ręcoma" i nogami. Jak będę zdmuchiwać świeczki na torcie to pomyślę o tych wszystkich życzeniach. Naraz :D
OdpowiedzUsuńPrawda, prawd i tylko prawad!! Ujelaś w tym poście wszytsko o czym ja myślę podczas zakupow, podczas korzystania z kosmetyków czy podczas próby uzyskania probek kosmetyków !
OdpowiedzUsuńJednak z malym zastrzeżeniem w sephorze mozna kupić kremy w malych tubkach idealnie do torebki teraz nie jestem w stanie sprawdzić ile ma mój krem cytrusowy ale jest w tubce takiej jak próbki pasty do zębów :)
Pozdrawiam serdecznie !!
Ja zrobiłam to w formie tagu. Ale podsumowujac to chciałabym tego co ty i jeszcze nie testowania kosmetyków na zwierzętach.
OdpowiedzUsuńNapisałaś szczerą prawdę! teraz warto by to przekopiować i wysłać do wszystkich marek produkujących kosmetyki i drogerii! Może przyniosłoby to jakieś efekty.
OdpowiedzUsuńMam podobne zdanie do Twojego ;)
OdpowiedzUsuńNie zgadzam się tylko z punktem o oddawaniu niedobranych podkładów, bo jest to nierealne, nie tylko w polskich warunkach. Jeśli zdecydujemy oddać się ubrania do sklepu to wymagane są wszystkie metki, bo ten ciuch trafia do ponownej sprzedaży, a jak ponownie sprzedaż otwarty i użyty pokład? Ja bym takiego nie kupiła :/ Sama bym tak chciała, bo często mam problemy z odcieniem, szczególnie różnych gam tej samej firmy, ale mam świadomość że trzeba wiedzieć co się kupuje i ewentualnie szukać próbek (masz rację że same mulatki w tej Polsce ;))
OdpowiedzUsuńpodpisuję się pod Twoją petycją!
OdpowiedzUsuńAaaa, podpisuję się pod każdym punktem ręką i nogą:)
OdpowiedzUsuńChyba z każdym Twoim pomysłem się zgodzę. Sama zastanawiam się często co zrobić ze zbyt ciemnym podkładem. Sama nie zużyję a i wymianki nie zawsze są sensowne.
OdpowiedzUsuńDorzucę swoje 3 grosze- żeby były w naszych perfumeriach dostępne produkty marek takich jak NARS, Urban Decay,Twezzerman,Illamasqua itd. Czemu w innych krajach w perfumeriach np. Sephora konsumentki mają mieć większy wybór firm kosmetycznych?!
OdpowiedzUsuńTwoje życzenia są moimi życzeniami ale niestety w większości niemożliwe do spełnienia przynajmniej nie w moim, Twoim i pewnie moich dzieci pokoleniu :(
OdpowiedzUsuńTeż chciałabym... Pomarzyć można, ale podpisuję się pod tym Twoim małym apelem :)
OdpowiedzUsuńMogę się podpisać pod kilkoma Twoimi uwagami - przede wszystkim chodzi mi o odcienie podkładów. Sama jestem posiadaczką baaardzo jasnej cery i za nic nie mogę dobrać dla siebie żadnego podkładu - wszystkie albo za różowe, albo za żółte, albo pomarańczowe! Jak dotąd nie udało mi się dobrać nic niczego idealnie pasującego do odcienia mojej skóry :(
OdpowiedzUsuńPo drugie, też uważam, że kosmetyki powinny być lepiej zabezpieczone lub też powinny być dostępne testery wszystkich produktów. Ile razy zdarzyło mi się zobaczyć, jak pani smarowała sobie po ręku dezodorantami w kulce lub otwierała wszystkie tusze do rzęs po kolei ( a potem po zakupie okazuje się, że tusz jest wyschnięty, bo nie wiadomo ile czasu stał otwarty...).
No i ostatnia rzecz, przez którą bardzo nie lubię robić zakupów zwłaszcza w Rossmannie - ochrona. Idziesz na zakupy, a czujesz się jak jakiś złodziej - ochroniarz chodzi za tobą po całym sklepie, patrzy ci na ręce, że aż strach podejść po półek i wziąć coś do ręki. Rozumiem, że zdarzają się kradzieże, ale nie można przecież popadać w aż taką przesadę, zwlaszcza, że są sklepy, które radzą sobie z tym problemem bez takich zachowań w stosunku do klientów.
Też się pod tym podpisuję:) Mnie jeszcze wkurza jak w sklepie stoją panie wizażystki danej marki. Jak jest jakaś zaangażowana i kumata to nawet ok. Kiedys wybrałyśmy się z koleżanka do Rossmanna. Chciała kupić podkład. Przyczepiła się niej pani makijażystka, posmarowała ją na szybkości fluidem (nałożyła warstwę na jej podkład!!!) i zachwala produkt jaki to nie zajebisty, a na wiżażu.pl ma najgorsze opinie...
OdpowiedzUsuńJest taki jeden sklep w krakowie, co normalnie czuje oddech ochroniaża na sobie:D byłam tam 3x, z nadzieją, że się odwali, no ale niestety...
kurczę, to już trzeci raz kiedy dodaję Cię do obserwowanych blogów, bo nie wiedzieć czemu ciągle mi znikasz. mam tak z kilkoma blogami i pojęcia nie mam dlaczego tak się dzieje.
OdpowiedzUsuńNie wiem czemu tak jest, ale sama tego doświadczyłam :( Dziwne rzeczy potrafią też się dziać z blogrollem, ostatnio chciałam go uzupełnić i nie mogę zapisać w nim zmian :(
Usuńo tak!! jestem za a nawet za!! Foliowanie kosmetyków jest konieczne i nie foliowanie już po fakcie - czyli jak ktoś rozkręci i wymaca albo inne takie - kupiłam tusz max factor w superpharmie niby zaklejony a wysuszony i osypujący się od pierwszego użycia :(
OdpowiedzUsuńMiałam pisać właśnie podobny post a dokładnie o tym jak bardzo bym chciała aby produkty były zabezpieczane. Dostałam teraz kilka drobiazgów od znajomych którzy byli w USA i jakoś tam można mieć wszystko ładnie zaplombowane. Smutne, że ta sama marka w jednym kraju dba bardziej o klienta a w drugiem działa na zasadzie "jak chce kupić to i tak kupi".
OdpowiedzUsuń-amen- i tylko tyle. Masz całkowitą rację :)
OdpowiedzUsuńJa bym jeszcze dodała, żeby obsługa była milsza. Czasami mam opory przed wejściem do Douglasa czy Sephory, zwłaszcza jak czegoś szukam i jestem zwyczajnie ubrana. Boję się, że gdy zapytam panią o bazę pod cienie bez pewnych składników, które mnie uczulają, a mimo to dostanę bazę, która je zawiera i poproszę o coś innego, to zostanę potraktowana jak natrętna mucha. Bardzo fajny post:) Jak coś mi się przypomni, to też napiszę swoją listę:)
OdpowiedzUsuńJa mam dość niekompetencji sprzedających.. Ostatnio chciałam kupić podkład mineralny. Zacznijmy od tego, że pani nie wiedziała za bardzo czym się różni zwykły podkład od mineralnego. Nie wiedziała co to znaczy, że kosmetyk zapycha.. Dobrze, że nie powiedziałam magicznego słówka "komedogenny", bo pani myślałaby, że próbuję na nią rzucić urok jakiś.. Z każdym moim słowem ona otwierała coraz bardziej oczy.. Szkoda, że prowadzi swój sklep od jakichs dobrych 10 lat i na dodatek usilnie próbuje doradzać klientkom..
OdpowiedzUsuńZgadzam się z całym Twoim postem! Myślę, że jak będzie się głośno o tym mówić, może w końcu doczekamy się normalności..
Mam dokładnie takie same odczucia, zgadzam się z każdym punktem Twojej listy życzeń ! A ochroniarze wędrujący za mną między półkami najbardziej doprowadzają mnie do szału. Skupić się nie można gdy ktoś się tak natrętnie patrzy z myślą, że coś ukradnę. Zawsze mam ochotę na psikusa słowami - "niech pan się nie krępuje, na pewno dam panu numer swojego telefonu, nie musi pan tak z mną chodzić". :)
OdpowiedzUsuńczemu u nas maskary nie sa sprzedawane w takich opakowaniach? w innych krajach tak jest, Polska niestety dalej odstaje. http://3.bp.blogspot.com/_gjbb-Ge9fvo/TRA50u2SqjI/AAAAAAAAAfU/EJ7NQaD3JQ8/s1600/photo-708917.JPG to bylby dowod 'nietykalnosci'.
OdpowiedzUsuńswietny post, skorzystam jako Tag:)
OdpowiedzUsuńmam dokładnie takie samo zdanie ... Niestety zmian na horyzoncie nie widać ...
Usuńa z pokładami czy też kremami tonującymi w zbyt ciemnych odcieniach sama mam problem. Ciężko coś znaleźć, bo mam bardzo jasną karnację. Problem ten znika ale tylko w wakacje, gdy złapię trochę słońca